14.04.2007 Wypad nad morze

24 09 2007

To był piątek 13 kiedy imprezowaliśmy na Baxter z Patrycją, Magdą, Grześkiem i Komandorem (Daniel). Wtedy chyba Komandor rzucił hasło, aby jutro pojechać wspólnie nad morze. Oczywiście nie było żadnego sprzeciwu. Z dziewczynami umówiliśmy się pod Lidlem. Kiedy jechaliśmy po dziewczyny mieliśmy mały wypadek… nasz kierowca Komandor wjeżdżając na parking sklepu zapatrzył się na Magdę i Patrycje i tym samym nie zauważył przed nim samochodu…. bum! stłuczka. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Wylądowaliśmy na na samochodzie jakiś Litwinów, którzy mówili trochę po polsku, więc dało się jako tako dogadać. Nasz samochód, zwany “Pszczółka” dzielnie przetrwał stłuczkę… Gorzej było z samochodem Litwinów. Po godzinie negocjacji, aby nie dzwonić po policje, Litwini skapitulowali. Wymieniliśmy się jedynie dokumentami. Ten wypadek nie mógł nam pokrzyżować naszych planów co do wypadu nad morze! :)
Po dotarciu na miejsce od razu kac mi minął po piątkowej imprezie, dzięki świeżemu morskiemu powietrzu. Pogoda była super, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach. Na początku byliśmy chyba w Sheringham (nie jestem pewny) gdzie plaża jest kamienista, klify są wysokości ok. 20 metrów. Widok z tychże klifów jest niesamowity… nie polecam podchodzić do krawędzi… ;-) Następnie pojechaliśmy do Cromer, aby coś zjeść i pozwiedzać. Zapraszam do zdjęć.